Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jagodowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jagodowe. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 lutego 2014
analiza
uzewnętrznianie się było zawsze jakąś formą próby poukładania wszystkich słów w spójną całość. chęcią zrozumienia zaistniałych sytuacji poprzez analizę, w której rozwalanie wszystkiego na drobne części daje możliwość zrozumienia jak to w sumie było zbudowane naprawdę. porównać to można do puzzli. wiemy jaki obrazek ma powstać (widzimy konsekwencje, bo zdarzenie miało już miejsce), ale nie wiemy w jaki sposób dopasowano części do siebie (nie rozumiemy jak coś mogło się stać).
można również nabrać dystansu. trochę z góry spojrzeć jakby życie było makietą życia naprawdę. spostrzeżeń z każdej perspektywy nie da się skumulować w jednym czasie i ocenić ich jednocześnie. trzecioosobowe podejście ma bardzo dobry kadr i komentarz do niego. istnieje bez subiektywnej oceny rzeczywistości. daje poczucie panowania nad własnym istnieniem.
trzeba jednak traktować to wszystko jako: tu i teraz. w dwudziestuczterech godzinach nie ma zwykle czasu na zastanawianie się. nie ma również takiej potrzeby. spontaniczne decyzje i przypadkowe zrządzenia losu nie są poddawane analizie. nie są zwykle przemyślane. są i nie wiemy skąd. są i nie wiemy jak to się stało. ale przed zrobieniem kroku na przód nie zastanawialiśmy się i jakoś tak poszło, przypadkiem.
wtorek, 20 marca 2012
szczęście w sobie.
"nikt nie uczyni cię szczęśliwym, jeśli najpierw nie odnajdziesz szczęścia w sobie" /zaklinaczka słów/
musisz nauczyć się od nowa, cieszyć się każdą chwilą i wszystkim, co się w niej mieści. uśmiech jeszcze bardziej zaraża niż czkawka, która w pewnych momentach przeszkadza. uśmiech powinien znajdować się na swoim miejscu, na twojej twarzy częściej niż dotychczas. uśmiech daje niewidzialną moc, energię, której potrzeba właśnie tobie, byś przebijał wszystkie ślepe zaułki i mijał przeszkody bez szwanku. zastanów się, bo tak naprawdę nie masz się czym przejmować. wszystko dzieje się, bo ma jakiś konkretny powód, dlaczego tak się stało. wszystko co się dzieje jest dobre. jeśli nawet nie, to może być, w zależności od tego, jak bardzo ty będziesz tego chciał. wszystko zależy od ciebie. każdy kolejny krok, każda kolejna rozmowa, każde spojrzenie i wszystko, co zdarzy się, gdy będziesz blisko, blisko jak nigdy dotąd. ale zanim dasz mi dać ci szczęście, poszukaj je w sobie, bo ja go nie znajdę, ciebie nie znajdę, bo nawet nie wiem jeszcze gdzie jesteś.
niedziela, 11 marca 2012
pustki.

kolejny raz układając spadające klocki z nieba, w kolejne znikające linijki, wyobrażam sobie, że nie da się na siłę wcisnąć niepasującego klocka - zawsze pozostanie jakaś szczelina przez którą linijka nie zniknie, a za nią inne puste przestrzenie, co może doprowadzić do napisu 'game over' i próba zbudowania jak największej liczby znikających linijek idzie na marne. za każdym razem zaczynam od początku. z jakimś bagażem doświadczeń, ale z czystą myślą i chęcią poznania nowego. za każdym razem mam więcej nadziei niż wcześniej. czuję kumulujące się uczucia we mnie, które zostawiam przypadkiem w przedpokoju ściągając dokładniej niż zwykle buty. najpierw lewy, potem prawy w międzyczasie poprawiając skarpetki. a uczucia zawieszam tuż obok parasola, zakrywając płaszczami, by ich zapach nie dochodził do pokoju, nie rozpraszał w nim moich rozszarpanych zmysłów. przestaję spoglądać na zegarek, kalendarz w telefonie też nie ma już znaczenia, zapiski w zeszycie nie noszą żadnego imienia, tylko same obowiązki. wyrysowuję schemat codzienności, nie planując żadnej niespodziewanej wizyty. przyzwyczajam się do trudności bycia ze sobą, tylko czasem ogarnia mnie niesamowita ochota bycia z kimś blisko, bliżej i najbliżej.
uspokaja mnie cierpliwość jakiej się nauczyłam będąc w podróży dookoła własnej osi. sprowadza mnie na ziemię wewnętrzne przekonanie o tobie i twojej sile, którą dzielisz ze mną poprzez odległość jaka nas jeszcze od siebie dzieli.
uspokaja mnie cierpliwość jakiej się nauczyłam będąc w podróży dookoła własnej osi. sprowadza mnie na ziemię wewnętrzne przekonanie o tobie i twojej sile, którą dzielisz ze mną poprzez odległość jaka nas jeszcze od siebie dzieli.
piątek, 2 marca 2012
wybór.
Często nie umiemy podejmować trudnych decyzji. Boimy się wchodzić do wody zbyt głębokiej, bo martwimy się, że nasza umiejętność pływania jest niewystarczająca, nie wytrzymamy ciśnienia i złapie skurcz w nodze. Wolimy cofnąć się by nie podejmować żadnej decyzji, pozostając w jednym miejscu nie dając szansy niczemu. Ani temu, by ktoś nas zranił, ani temu by stał się tym jedynym. Przydarza się wszystko dookoła. Mija czas a dzień zamienia się w noc. Znajdujemy szczęście w znalezionej jednogroszówce i czekamy na więcej znaków zbliżającego się szczęścia. Sztuka wyborów, to prawdziwa miłość. Wszystko dookoła to tylko magiczna oprawka, którą sami sobie ozdabiamy naprawdę zwyczajne sytuacje.
niedziela, 26 lutego 2012
Pan Dziwny

wymyśliłam sobie ciebie, bardzo dawno temu. a teraz czuję, że nawet nie jesteś gdzieś blisko. nie mogłeś mnie ominąć przypadkiem schodząc schodami, którymi ja wchodziłam. nie byłeś kumplem koleżanki spotkanym gdzieś na imprezie ani panem sprzedającym pączki w najbardziej słodki dzień roku. wymyśliłam sobie ciebie, choć nigdy nie widziałam twoich oczu. nie wiedząc nic, wiem jednak tyle, że patrząc w te oczy będę widziała wszystko, czyli to, co będziesz chciał mi dać. kawałek po kawałku. zaczynając i kończąc na uśmiechu, bo stanie się wszystkim dla mnie. ty odkryjesz dla mnie nową planetę na nocnym niebie, a ja napiszę znów, że wysłałam nas tam - gdzie będziemy mogli być tylko my i tylko nasze nogi na niej będą zwisać w kosmiczną przestrzeń. za każdym razem jak weźmiesz mnie za rękę, będę się czuła jak w kolejnej dziwnej historii, którą napisze za mnie spontaniczny przypadek. z pozoru będziesz zwyczajnym chłopakiem, w dżinsach i t-shircie, ale czy nie tego chce każda z kobiet na tym świecie? odkryć niezwykłego, nieprzeciętnego mężczyznę, bo kto by pomyślał, że jeden taki może być dla którejś z nas całym światem.
i ciasto będzie gotowe, a mleko sam przyniesiesz, bo będziesz wiedział wszystko, zawsze i zawsze zostaniesz przy mnie.
piątek, 24 lutego 2012
świt.

złe dni przeplatają się z tymi dobrymi i tymi, które nie mają żadnej etykiety. nie mam przepisu na to, by złagodzić emocje. byłam w stanie, w którym tylko cisza i zamknięte na dwa drzwi mieszkanie mogłoby uspokoić i zatrzymać wylew ich na czyjeś niewinne ramię.
czekałam na świt. by dostrzec tę jedną chwilę, w której wszystko wydaje się zbyt piękne i zbyt nadzwyczajne. czekałam na niego z tak ogromną tęsknotą, jakiej nigdy dotąd nie odczuwałam. otworzyłam drzwi i wyszłam na balkon, żeby ta chwila zmierzyła się z całą słodkością i ciepłem nocy wywleczonym spod kołdry. przez pierwsze sekundy nic się nie działo. czułam gęsią skórkę na sobie i dreszcze gryzące w nocnej koszuli ciało. pierwsze promienie słońca raziły smutne od nieprzespanej nocy oczy, a ja słyszałam dookoła ciszę przejeżdżającego tramwaju. jakby ta chwila miała wydarzyć się w innym momencie mojego życia. zachwycę się innym porankiem, pewnie budząc śpiącego Ciebie pewnego jesiennego dnia.
wtorek, 21 lutego 2012
jagodowe odległości.

blisko potrafi być odległością nie do przejścia
żadna szkolna mistrzyni geografii nie przejdzie tej odległości! bo ziemia nie ma trzeciej półkuli. świat kończy się w strefie kosmicznej. dalej nie sięga mój zamglony wzrok. nie umiem tego policzyć w tych latach świetlnych. tam wrzucam wszystkie cudowności jakie mnie spotykają. tak jak niepojęta jest dla mnie przestrzeń poza ziemską grawitacją, niepojęte są uczucia, które skrywam w sobie, w słowach, gestach i spojrzeniach.
zbieram w sobie cudowności znów. jak jagody w lesie, do wiklinowego delikatnego kosza, by każda dojrzała, soczysta jagoda trafiła do drożdżowego ciasta. w tym momencie nie spieszę się. chcę zauważyć każdą najlepszą jagodę w lesie. na pieczenie placka przyjdzie odpowiedni czas, piekarnik będzie ustawiony na odpowiednią temperaturę, a ja będę miała świeże mleko w lodówce.
wróciłam z podróży po stepach. wybrałam wszystkie ziarenka piasku z oczu, teraz już są znów ładne. wolę sześć pór roku, zamieniających się teraz miejscami niż ostre zimy i upalne lata. wróciłam, bo brakowało mi nocy spędzonej w gwiazdach na dachu w środku lata. i swojego małego świata, w którym słowa same kleją się do siebie, jak magnes do drugiego, północ z południem.
wróciłam z podróży po stepach. wybrałam wszystkie ziarenka piasku z oczu, teraz już są znów ładne. wolę sześć pór roku, zamieniających się teraz miejscami niż ostre zimy i upalne lata. wróciłam, bo brakowało mi nocy spędzonej w gwiazdach na dachu w środku lata. i swojego małego świata, w którym słowa same kleją się do siebie, jak magnes do drugiego, północ z południem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
